Historia Deli4Dog psią łapą pisana…

Jestem Ayla, niespełna 2-letnia seterka irlandzka i z moim dorosłym 4-letnim kumplem Loganem, też seterem, jesteśmy „odpowiedzialni” za powstanie smaczków, które macie w rękach… Ups! … w łapach.

Wszystko zaczęło się, kiedy zamieszkałam z moją ludzką rodziną… byłam mała i dopiero wszystkiego się uczyłam, ale zawsze wiedziałam czego nie chcę i czego nie lubię! A na pewno nie lubię „nudnego” jedzenia. Ciągle więc nie chciałam czegoś jeść, bo wiele rzeczy mi nie smakowało: albo bolał mnie po nich brzuch, albo po prostu już mi się znudziły. Moja ludzka „Mimama” ciągle dla mnie zatem szukała czegoś dobrego do jedzenia, a ciocia Ewa – behawiorystka, wymyślała jakie smaczki mogłyby mnie zmotywować do jedzenia…
Hm, cóż, one nie wiedziały jeszcze, że ja nie lubię ćwiczeń i nie jestem głupia, więc i tak się uczę różnych rzeczy w swoim czasie 🙂 i jem tyle ile potrzebuję, i tylko to co mi smakuje ! I tak pewnego dnia moja ludzka rodzina dostała od wujka Andrzeja przegryzki i chipsy – z liofilizowanego (strasznie trudne słowo), długo dojrzewającego kurczaka, które on stworzył dla sportowców i nie tylko. Więc kiedy moja Mimama otworzyła jedną paczkę i dała mi nawet spróbować…. oszalałam od tego zapachu! Oh i ten smak !!!

Niestety tamte przegryzki dla ludzi zawierały sól i inne przyprawy, dlatego ich nie mogłam jeść. Jednak moja ludzka rodzina wpadła na pomysł, by wujek Andrzej wyprodukował trochę takich smaczków dla mnie, bez żadnej soli i przypraw. I udało się… Pewnego dnia kurier przyniósł dla mnie całą, dużą paczkę tych przysmaków. Byłam taka szczęśliwa. A gdy poznałam mojego kumpla Logana, kiedyś się z nim podzieliłam tymi moimi smakołykami i wtedy ciocia Ola zauważyła, że nie tylko ja i Logan szalejemy na punkcie tych kurczaczków, ale tez inne psy, z którymi ona wyjeżdża na wystawy. No bo wiecie, Logan to jest gość. Nie tylko, że starszy, że fajny i że mnie lubi, to jeszcze ma różne tytuły i nagrody zdobyte na tych różnych wystawach. I jeśli on też twierdzi, że te smaczki są super, to na pewno wie co mówi.

Moja ludzka rodzina też uważa, że czas zacząć produkować zdrowe przysmaki (delikatesy :)) dla psów. Nazwaliśmy je Deli4Dog lub tak po mojemu – Deliforki. A mój Mimam mówi, że teraz przynajmniej wie, z czego są moje smaczki i, że nie boi się o moje brzuszysko, jak zjem ich odrobinę za dużo…
A resztę – taką ludzką i poważną – o Deliforkach, opowiedzą Wam już ludzie…

Ayla
Sierpień, 2020

Historię spisała Sawrina Woś – 51% 🙂 właścicielka Ayli, właściciel firmy Deli4Pets (D4P).